Aromaty.. czyli o piwnej etykiecie po raz kolejny

Początki piwnej rewolucji w Polsce sięgają 2011 roku. Tymczasem blisko 10 lat później nadal trwa jałowa dyskusja w kwestiach tak elementarnych jak choćby wykaz składników.

Co prawda pisałem już to dziesiątki razy, ale nie zaszkodzi powtórzyć. Jak to mawiano w szkole, uznajmy to za powtórkę i utrwalenie wiedzy.

Większość kwestii związanych z tym co musi się znaleźć na etykiecie środka spożywczego, w tym także piwa reguluje unijne rozporządzenie 1169/2011. Osobliwie akt ten liczy sobie dokładnie tyle samo lat co piwna rewolucja w Polsce. Mimo tego, kwestia etykietowania jest nadal dla niektórych podmiotów prawdziwą terra incognita. W czym rzecz?

W znakomitej większości piwo korzysta z specjalnego przywileju jakim jest wyłączenie spod ogólnego obowiązku uwidaczniania na etykiecie pełnego składu (tzw. wykazu składników). To wyłącznie obejmuje właściwie wszystkie alkohole o mocy większej niż 1,2% vol. Przez lata browary i inni producenci skrzętnie z tego korzystali. To właśnie to wyłączenie jest odpowiedzialne za osławione zawiera słód jęczmienny. Wszak wskazywanie alergenów jest obowiązkowe, a składu nie. Nic w tej materii się nadal nie zmieniło. Choć co rok słyszymy, że nasz krajowy ustawodawca planuje taki obowiązek wprowadzić. Póki co jednak na zapowiedziach się kończy.

Na fali piwnej rewolucji browary rzemieślnicze zaczęły, dla jasności i uczciwości, przekazywać pełen skład. Zapomniały jednak, że dobrowolność to nie dowolność. Skrzętnie to wykorzystały urzędy zajmujące się kontrolą znakowania produktów spożywczych z IJHARS na czele. Efektem  tego był odwrót od pełnego składu i jego powolne upraszczanie. Konsumenci jednak postrzegali to jako próbę ukrywania pewnych rzeczy. Trend odwrotu od pełnego składu na rzecz samych alergenów został zahamowany. A skutki prawne pozostały.

Piwowarstwo rzemieślnicze nie lubi nudy i nie zatrzymuje się w kwestii dodatków do piwa. Uważnie też śledzi trendy zza wielką wodą. A piwowarstwo w USA (ale i w Europie) od pewnego czasu z powodzeniem stosuje aromaty spożywcze, kwestią czasu było to gdy dotrą do Polski. Tutaj docieramy do sedna sprawy.

Jednym z aktualnych problemów jest kwestia tego, czy dodawane do piwa aromaty mające wzmocnić bukiet gotowego piwa, muszą być wymieniane na liście składników. Dla niecierpliwych podaję od razu odpowiedź – tak – trzeba!

Dla łatwości trzeba zapamiętać kilka reguł:

  1. Dobrowolność to nie to samo co dowolność.
  2. Jak ma wyglądać wykaz składników regulują przepisy.
  3. Gdy decydujemy się na podanie pełnego składu to podajemy wszystkie składniki.
  4. Czego nie trzeba wskazywać w wykazie decydują przepisy (np. substancje pomocnicze w przetwórstwie). Przykładowo sole i kwasy służące do przygotowania wody do zacierania nie wymagają wskazywania na etykiecie.
  5. Składniki, których jest mniej niż 2% nadal są obowiązkowo uwidaczniane na etykiecie, tyle że w dowolnej kolejności.

Co istotne aromaty nie są przewidziane jako wyjątek. Prosta sprawa. Są takim samym składnikiem jak drożdże czy chmiel – więc na etykiecie muszą się znaleźć. Zawsze.

Druga sprawa to tzw. składniki złożone. W dyskusji nad aromatami pojawiła się kwestia dodawania jakiegoś składnika, który w sobie zawiera aromaty i kwestii jak je oznaczać na etykietach. Tutaj także doszło do dużego nieporozumienia.

Dajmy jakiś przykład. Jednym z zapachów, które ciężko uzyskać w piwie to aromat orzechowy. Browar postanowił dodać do piwa ciastka orzechowe, które w swym składzie zawierają aromat orzechów laskowych. Na etykiecie piszą ciastka kruche orzechowe.

I jest to błąd.

Ciastka takie bowiem stanowią tzw. składnik złożony. Takie właśnie składniki muszą na etykiecie zawierać ich własny skład. W naszym przykładzie oznacza to, że po ciastka kruche orzechowe w nawiasie powinny być wymienione składniki tychże ciastek włącznie z aromatem.

Wreszcie coś o konsekwencjach:

  1. Zatajenie pełnego składu – uznanie za produkt zafałszowany – kara pieniężna w wysokości nie wyższej niż 10% przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary, nie niższej jednak niż 1000 zł + odpowiedzialność karna (kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku).
  1. Naruszenie przepisów dot. znakowania (Rozporządzenie 1169/2011) – kara pieniężna w wysokości do trzydziestokrotnego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego (obecnie: do 137.550,90 złotych), ale do 5-krotnośći wartości brutto zakwestionowanego środka spożywczego.

Kwestia znakowania piwa jest nadal palącym problemem. Według moich informacji corocznie ok. 10% wszystkich browarów w Polsce (albo inaczej – podmiotów wprowadzających na rynek piwo) jest karanych za wprowadzanie na rynek produktów zafałszowanych. Skala ta byłaby jeszcze większa, gdyby nie fakt że sporo piw jest sprzedawanych lokalnie i nie były poddawane kontroli. Moje obserwacje czynione na potrzebny przygotowywania zajęć dla studentów prowadzone nie na podstawie decyzji IJHARS a po prostu etykiet piw publikowanych w sieci prowadzą do smutnego wniosku. Co trzecia etykieta piwa w Polsce jest nieprawidłowa.

Drugi aspekt to zwyczajna uczciwość wobec konsumenta, klienta który za dane piwo płaci pieniądze. Nie jestem tutaj od oceny etyki biznesowej, ale warto pamiętać, że coś takiego istnieje.

Etykieta piwa – wymogi prawne

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.