Piwo naturalne i piwo tradycyjne – o oznakowaniu słów kilka

W niedawno opublikowanych wnioskach z kontroli znakowania piwa Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolnych i Spożywczych stwierdziła, że jednym za najczęściej występujących błędów w przypadku znakowania piwa jest kwestia  użycia wyrażeń „tradycyjne piwo”, „tradycyjna receptura” czy „produkt naturalny”.  Warto się więc przyjrzeć, czy takimi sformułowaniami można posługiwać się dowolnie, czy nie i skąd takie wniosku ze strony IJHARS.

Podstawową zasadą w przypadku znakowania piwa jest, że informacje na temat żywności nie mogą wprowadzać w błąd, w szczególności  co do właściwości środka spożywczego, a w szczególności co do jego charakteru, tożsamości, właściwości, składu, ilości, trwałości, kraju lub miejsca pochodzenia, metod wytwarzania lub produkcji. Jest to regulacja ogólnoeuropejska i stosowana powszechnie do każdej kategorii żywności, nie jest to też regulacja nowa bo wprowadzona została rozporządzeniem unijnym nr 1169/2011. Zasada, iż informacje na etykiecie nie mogą wprowadzać w błąd, znajdują zastosowanie także do ogólnego sposobu prezentacji środków spożywczych, w szczególności kształtu, wyglądu lub opakowania oraz innych elementów opakowania i etykiety. Nie odnosi się więc tylko do etykiety w zakresie, w którym przedstawiane są informacje obowiązkowe, ale do całej formy prezentującej produkt, czyli także do tzw. elementów fantazyjnych.

Przepisy nie precyzują natomiast ww. kryteriów oceny wprowadzania konsumenta w błąd. Wiele z stosowanych określeń (rzemieślnicze, naturalne) nie ma definicji ustawowej, a należy przy tym pamiętać, że znakowanie wprowadzające w błąd to nie tylko oznakowanie nieprawdziwe czy mylące, ale również niepełne, niewystarczająco precyzyjne czy wieloznaczne (tak: wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 11 marca 2014 r., sygn. akt II OSK 2359/12). To czy dane oznaczenie jest mylące, albo niepełne, analizuje się natomiast, kierując się tzw. modelem przeciętnego konsumenta. Kim jest przeciętny konsument? Zgodnie z motywem nr 18 preambuły do dyrektywy 2005/29/WE za przeciętnego konsumenta uznaje się osobę dostatecznie dobrze poinformowaną oraz dostatecznie uważną i ostrożną, z uwzględnieniem czynników społecznych, kulturowych i językowych,

Kiedy więc można, a kiedy nie posługiwać się takimi wyrażeniami jak piwo tradycyjne, produkt naturalny?

Piwo tradycyjne, piwo uwarzone metodą tradycyjną.

Tutaj jest kwestia dość jasna bo w przepisach jest określone co rozumiemy przez tradycyjne metody produkcji i przepisy te można pomocniczo zastosować.

Za tradycyjne metody produkcji uważa się metody wykorzystywane co najmniej od 25 lat. (Ustawa o rejestracji i ochronie nazw i oznaczeń produktów rolnych i środków spożywczych oraz o produktach tradycyjnych)

Co z tego wynika? Że stosowanie metod produkcji, wykorzystywanych krócej niż przez 25 lat, wyklucza nazewnictwo produktu jako produktu tradycyjnego, z uwagi na ryzyko wprowadzenia konsumenta w błąd. Ważne jest także, że IJHARS uznaje, że stosowanie przetworzonych surowców także wyklucza prawo do nazywania produktu tradycyjnym (pojawiają się pytania – co np. z granulatem chmielowym?). Za tradycyjne nie będzie mogło być uznane piwo z dodatkiem kwasu mlekowego, czy aromatów spożywczych. Jest to pewna wskazówka, kiedy takiego oznaczenia stosować nie można.

Piwo naturalne/piwo świeże

Tu z kolei definicji ustawowej nie ma, ale mamy za to ugruntowane stanowisko IJHARS, które wyklucza stosowanie tego oznaczania dla piw poddawanych utrwalaniu przez mikrofiltrację czy pasteryzację. Podobnie jak w przypadku określenia tradycyjny tutaj także uważa się, że stosowanie produktów przetworzonych wyklucza prawo do nazywania piwa, piwem naturalnym. Piwo z długim terminem minimalnej trwałości lub poddane pasteryzacji, nie może być z kolei uznane za piwo świeże.

Co nie zdarza mi się często, ale przyznaję, że takie stanowisko ma sens. W praktykce wyrażenia jak produkt naturalny czy wytworzone tradycyjnymi metodami są powszechnie stosowane w reklamie i nadużywane przez podmioty często przemysłowe, które z produktami naturalnymi i tradycyjnymi nic wspólnego nie mają.

Powyższe wnioski są kolejnym kamykiem do ogródka pt. „ograniczanie treści na etykiecie”. Jak bowiem widać prawie każde wyrażenie i każda informacja mogą być podstawą do nałożenia kary pieniężnej za określenia wprowadzające konsumenta w błąd. Podkreślam to zawsze, że należy ograniczyć wodze fantazji i podawać na etykiecie możliwie jak najmniej informacji. Każda dodatkowa informacja to potencjalny problem. Szczęśliwie nikt nie kwestionuje nadal oznaczenia piwo rzemieślnicze, bo dopiero wtedy by się zaczęło…

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.