[Casual Friday] Piwnym Szlakiem – Zadar

W trakcie weekendu sierpniowego po dłuższej nieobecności wróciłem do Chorwacji. Chorwacji, która w kwestii piwa utkwiła mi w pamięci jako kraj triady Karlovacko – Ozujsko – Lacko. Koncernowych eurolagerów sprzedawanych ochoczo w 1,5 litrowych butelkach pet o wątpliwym smaku i jakości.

Cała moja piwna przygoda z piwami z Chorwacji, poza trzema koncernowymi muszkieterami, zamykała się dotychczas w dwóch piwach, które moja rodzinka przywiozła mi z wakacji w poprzednich latach. Było to Tomislav Crno Pivo – bardzo klasyczny i poprawny porter bałtycki, nie tak mocno palony jak to bywa w polskich wersjach, dość wytrawny i na pewno łatwy w odbiorze. Drugim piwem było Karlovačko Crno czyli koncernowy dark lager. Naprawdę przyzwoity dark lager. Niezbyt palony, lekki z niedominującym karmelem. Ciężko jednak uznać, że miałem do czynienia z czymkolwiek będącym blisko piwowarstwa rzemieślniczego.

Pierwszy przystanek w krótkiej wycieczce po północnej Dalmacji to urocze miasteczko Pakostane, położone około 30 kilometrów na południe od Zadaru. Jak się okazało, mimo niewielkich rozmiarów miasteczka, wybór piwa był całkiem niezły. W niewielkim markecie Studenac, dostałem piwo z browaru LAB Split – Barba Pale Ale. Oczywiście nie spodziewałem się szału, ale piwo było poprawne i smaczne. Miła odmiana od koncernowych sikaczy. Zaskakująco cytrusowe, w stopniu tak znacznym, że wpadającym nawet w lekko cytrynową kwaśność. Dziwne, ale smaczne i bardzo dobrze pijalne, co przy tamtejszych upałach jest istotnym czynnikiem.

 

Jeszcze lepszy wybór zastałem w położonym przy Jadranskiej Magistrali markecie Plodine, który porównałbym wielkością do naszych Lidlów (także w Chorwacji obecnych). No i tam półka z piwami była naprawdę imponująca. Zrobiłem spore zapasy chorwackiego kraftu, które dotarły do mnie drogą lądową dwa tygodnie po moim powrocie, bowiem z czystej oszczędności nie miałem bagażu nadawanego. Na szczęście miałem możliwość podrzucenia piw do bagażnika samochodowego, czego skrzętnie skorzystałem. Obok naprawdę sporej selekcji piw chorwackiego rzemiosła można było znaleźć sporo piw belgijskich (saisony, wity, piwa trappistów), klasyki brytyjskiej i irlandzkiej (Guiness) i jakieś pseudokrafty z drugiej strony Adriatyku, od których trzymałem się z daleka. Patrząc po ich ocenach na untappd – zupełnie słusznie.

Butelkowe piwa jakie wypiłem:

Pivovara Medvedgrad Baltazar – opisywane jako hoppy lager. Dość wysoka słodowość, na szczęście bez znacznego utlenienia i nut karmelowych. Kontra chmielowa raczej ziołowo – żywiczna, z okrutnie tępą goryczką. Ogólnie nieźle, bo jakiś dyskwalifikujących wad nie odnotowałem. Poza tą goryczką oczywiście.

Zmajska Pivovara Hoppy Wheat – tutaj z kolei przydomek hoppy wziął się znikąd. Chmielu nie stwierdzono, aczkolwiek pszeniczny charakter nadal lekkości piwu i nadrabia lekkością i pijalnością. Niemniej chmielu tutaj brakuje. Browar w Polsce znany, bo przecież kooperował w tym roku z rodzimą Pintą.

Zmajska Pivovara Pozoj IPA – to piwo porównałbym do IPA warzonych w Polsce tak około 5 lat temu. Coś w stylu ówczesnych warek Rowing Jacka  czy Ataku Chmielu. Potężna podbudowa słodowa – raczej tostowa niż karmelowa, z dużym uderzeniem nut tytoniowych i ziołowych. Ponownie fatalnej jakości goryczka. Na plus brak karmelowości. Niezłe piwo, aczkolwiek obecnie to już bardzo archaiczne podejście do tematu IPA.

5th Element Beer Imperial India Pale Ale (IIPA) – w zasadzie podobne uwagi jak do Pozoj IPA. Okrutnie piołunowa, zalegająca goryczka. A szkoda, bo profil ładny herbatnikowy z nutą ziołowości. Niemniej goryczak to piwo zabiła.

Zmajska Pivovara Porter – jedyne ciemne piwo w zestawieniu. Odrobinę nijakie, bo i brak paloności odbiera charakter. Profil w typie kawy zbożowej, wytrawne ale dobrze, wysoce pijalne. Poprawne piwo.

Po dwóch dniach w Pakostane, przyszedł czas na perełkę północnej Dalmacji – Zadar. Raptem pół dnia, ale i tak starczyło czasu na wizytę w dwóch piwnych miejscach.

The Garden Lounge, Liburnska obala 6, 23000, Zadar, Chorwacja 

Browar z Zagrzebia otwiera w Zadarze swój ogródek piwny na czas sezonu. Ale jaki to jest ogródek! Z widokiem na port, położony wyżej iż nabrzeże więc poza portem i miastem widać majaczące w oddali góry Dynarskie! Mamma mia! Ogródek wypełniony jest leżakami, fotelami, z kojącym cieniem drzew. Wszystko na świeżym powietrzu  w niezwykle relaksującej atmosferze. Naprawdę pod względem miejsc do odpoczynku to jedno…z najlepszych miejsc w jakich byłem gdziekolwiek. Serio! Poproszę takie w Polsce! Sama obsługa mnie trochę rozczarowała, bo pytanie o deskę piw przekroczyło ich zdolności językowe. Niemniej dałem radę zrobić sobie niezły przegląd ich piw.

The Garden Hazy Pale – nie za bardzo hazy i w sumie w smaku też nie ma tego co, by po tym stylu oczekiwać. Owszem jest to piwo raczej słodkie, ale nie jest ani soczyste, ani przesadnie owocowe. Za to na pewno z wyraźnym utlenieniem.

The Garden Pilsner – chyba najlepsze piwo od The Garden. Klasyczne podejście z przyjemną słodową podbudową z efektem crispy oraz ziołową kontrą chmielową i przyjemną goryczką. Bez żadnych niepożądanych aromatów. Dobre piwo!

The Garden Micro IPA – bardzo lekkie, bo zaledwie 2.9% alkoholu. Dzięki temu jest rewelacyjnie pijalne. Ogólnie jest to wytrawna chmielowa IPA, pozbawiona raczej goryczki za to z subtelną ale zauważalną chmielowością.

The Garden Sour – prosty sour, choć smakuje jakby dolano tutaj kwasu mlekowego, bo jest płytkie w smaku. Trochę wyszło jak kwasek cytrynowy.

Deja Brew, Borelli ul. 8, 23000, Zadar, Chorwacja

Miejsce polecone przez znajomych, znajdujące się w samym centrum Zadaru w jednej z uroczych wąskich (i naprawdę śliskich) uliczek. Co ciekawe zupełnie nieobecne na ratebeer i prawie bym je pominął. Wybór to tak 50 na 50, kraft i jakieś koncernowe crafty (w tym np. Karlovacko Crno). Czasu starczyło raptem na jedno piwo.

GRIF New England IPA – piwo, które aromatem predestynuje do tego stylu ale brakuje odpowiedniej faktury i soczystości.

Jak widać coś się tam w Chorwacji ruszyło. Piwo rzemieślnicze jest dostępne także poza Zagrzebiem, a rzesze wypoczywających rodaków nie są już skazania na koncernową triadę. Nie jest to owszem poziom porównywalny z tym co możemy wypić w Polsce, ale w mojej ocenie jest to poziom na tyle dobry, że śmiało tych piw można poszukać. Trzymam kciuki za chorwacki kraft, by w kolejnych latach się tylko rozwijał.

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.