Handel piwemPiwo pod chmurką

Co z tym projektem?

Co z tym projektem?

Histeria jaka rozlała się dzisiaj po sieci zmusza do rzeczowej odpowiedzi. Światło dzienne, wreszcie ujrzał poselski projekt nowelizujący ustawę o wychowaniu w trzeźwości. Czy jest się czego obawiać, czy jednak branża może spać spokojnie?

Pokrótce więc wyjaśniam co może się zmienić i jak to oceniam.

Akcja limitacja

Pierwszą zasadniczą zmianą jest wprowadzenie limitu zezwoleń na każdą z kategorię napojów alkoholowych. Dotychczas były wyłącznie jedne limity – na napoje alkoholowe powyżej 4.5% z wyjątkiem piwa. Teraz będą trzy osobne kategorie limitów.

Na napoje o zawartości do 4,5% alkoholu oraz na piwo;
na napoje o zawartości powyżej 4,5% do 18% alkoholu, z wyjątkiem piwa;
na napoje o zawartości powyżej 18% alkoholu.

Dodatkowo pozostanie status quo i podział na zezwolenia na sprzedaż na miejscu oraz poza miejscem sprzedaży. Po trzecie osobne limity będzie można wprowadzać dla jednostek pomocniczych gmin – czyli np. dzielnic. Nie jest to najgorsze rozwiązanie, kończymy z pewnym uprzywilejowaniem piwa w stosunku do pozostałych alkoholi. Rozumiem, że dla sprzedawców wyłącznie piwa to może być bolesne. Niemniej nie sposób się czepiać, pewna nierówność była i kropka.

Jednak mam wątpliwość co do skuteczności tego rozwiązania. Jak limity wpłyną na funkcjonowanie sklepów i barów? To zobaczymy dopiero jak władze miejskie uchwałą stosowne limity. Patrząc jednak na przypadek krakowski, można się spodziewać pewnych problemów. Mam wrażenie, że głównym zarzutem dla tej zmiany jest brak konsultacji z drugą zainteresowaną stroną – właścicielami pubów, barów, restauracji i sklepów. Wysłuchano głosu władz miast, ale druga strona też powinna mieć coś do powiedzenia w przypadku przepisów bezpośrednio ich dotykających. Nie potępiam tych przepisów, ale z oceną poczekam do momentu ich zastosowania.

Cicha noc?

W projekcie czytamy:

Rada gminy może ustalić, w drodze uchwały, dla terenu gminy lub wskazanych jednostek pomocniczych gminy, ograniczenia w godzinach nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży. Ograniczenia mogą dotyczyć sprzedaży prowadzonej między godziną 22.00 a 6.00. 

Narażę się pewnie moim kolegom, ale w pełni popieram tę zmianę. Po pierwsze wprowadzono, zgodnie z zasadą subsydiarności, delegację prawa do decydowania o ograniczeniu w nocnej sprzedaży na gminy. Jest to jak najbardziej prawidłowe postanowienie. Po drugie zapis ten uderza w sklepy całodobowe, które od lat są uznawane za jedną z przyczyn zakłócania porządku ale i wzrostu spożycia alkoholu. Sklepy specjalistyczne są zwykle otwarte o wiele krócej, toteż nie mają powodów do obaw. Ograniczenie w nocnej sprzedaży nie dotknie za to barów i restauracji. Jestem tylko ciekawy co będzie np. ze stacjami benzynowymi otwartymi 24h, gdzie alkohol się sprzedaje.

Piwo pod chmurą odchodzi do lamusa

Wprowadzenie zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych – najbardziej kontrowersyjna zmiana. Zmianę oceniam jak najgorzej. Zasadą w państwach uznających się za demokratyczne i szanujące swobody obywatelskie winno być co nie jest zakazane, jest dozwolone. Tymczasem twórcy projektu sięgają po filozofię tworzenia prawa z ustroju słusznie minionego.

Pamiętajcie na pewno, że największym zarzutem do obecnej regulacji (na co zwracał uwagę i Sąd Najwyższy) był brak definicji. Czy posłowie stworzyli definicję miejsca publicznego? Otóż nie.

Najwięcej kontrowersji wzbudził w sieci fragment uzasadnienia, gdzie czytamy:

„Publicznie”, tzn. uczynione w miejscu publicznym (np. na wiecu, na ulicy, na pochodzie) lub w sposób publiczny, np. za pośrednictwem książki, prasy, radia, telewizji, Internetu.

Może od razu wyjaśnię. Uzasadnienie projektu w najlepszym przypadku może być wskazówką interpretacyjną, ale w żadnym przypadku nie jest prawem. To sądy w każdym konkretnym przypadku będą musiały ustalać, czy dane miejsce było miejscem publicznym. Radziłbym się wstrzymać z wróżeniem końca polskiej piwnej blogosfery i mandatów dla vlogerów.  Definicji jak nie było tak nie ma, posłowie przegapili swoją szansę by pewne rzeczy stworzyć prostszymi. Zamiast tego czeka nas kabaret.

A już uznawanie, że Internet to miejsce publiczne to całkowita aberracja.

Co przemilczano

Co ciekawe projekt w ogóle nie porusza kwestii reklamy piwa. Czy to oznacza, że lobby koncernowe wygrało? Otóż nie. Omawiane niegdyś założenia pochodziły z Ministerstwa Zdrowia, tutaj mamy do czynienia z projektem poselskim. Pytanie, czy tak został pominięty etap konsultacji społecznych, czy czeka nas druga tura zmian w prawie alkoholowym i stosowny projekt Ministerstwa Zdrowia (które teraz ma inne problemy na głowie). Uważam, że ograniczenie reklamy jeszcze wróci.

 

O jeden sklep za blisko

W projekcie wyjaśniono jak rozwiązać sytuację, gdy mamy więcej wniosków o wydanie zezwolenia niż limitów. Posłowie proponują by tym kryterium była:

 jak największej odległości punktu, w którym ma być prowadzona sprzedaż napojów alkoholowych od najbliższego działającego punktu sprzedaży napojów alkoholowych, liczonej najkrótszą drogą dojścia ciągiem dróg publicznych, a w następnej kolejności – kryterium prowadzenia przez wnioskodawcę jak najmniejszej liczby punktów sprzedaży. 

Rozumiem, że ta propozycja ma walczyć z zagęszczeniem punktów. Ktoś tu jednak chyba zapomniał, że np. w centrum miasta (np. Kraków), w co drugim lokalu mieści się restauracja albo knajpa. Siłą rzeczy jest tam spore zagęszczenie punktów. Ktoś chyba nie do końca zrozumiał jak rozwiązać problem zbyt dużego zagęszczenia punktów całodobowych i rykoszetem mogą odebrać restauracje, które z uwagi na obecność np. sąsiedniej restauracji mogą zezwolenia nie uzyskać. Tymczasem na obrzeżach miast o uzyskanie zezwolenia będzie łatwiej z uwagi na większe odległości między punktami. Tak to jest jak się pisze ustawy na kolanie.

Projekt legislacyjnie i technicznie jest bardzo słaby, a uzasadnienie zakrawa na żart. Blisko rok posłowie grozili złożeniem projektu tej ustawy, a gdy w końcu trafił to zawiera tak elementarne błędy, jak brak definicji kluczowych pojęć. Część rozwiązań nie jest zła, część zaś jest skandaliczna. Jednak nadal nie ma kluczowych zmian dot. sprzedaży piwa online, o które środowisko od pewnego czasu postuluje. Zobaczymy jakie poprawki zostaną uchwalone w toku procedury legislacyjnej i w jakim ostatecznym brzmieniu ustawa zostanie uchwalona.

Projekt ustawy dostępny jest tutaj.

 

Udostępnij

O autorze

Radca Prawny zajmujący się zagadnieniami z prawa alkoholowego, prawa podatkowego z zakresu produkcji alkoholu, prawa własności intelektualnej. Autor tekstów popularyzujących wiedzę prawną, nauczyciel akademicki.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.