Skip to main content

The Blogger – czyli jak blogerzy piwo warzyli

W ostatnią sobotę, dzięki gościnności ekipy Brokreacji razem z dwudziestką innych piwnych blogerów miałem przyjemność współuczestniczyć w tworzeniu piwa The Blogger.

Wraz z częścią blogerskiej społeczności oraz ekipą Brokreacji spotkałem się o 8 rano w okolicach Galerii Krakowskiej, skąd po chwili oczekiwania na pozostałych uczestników wesołym i pełnym pozytywnej energii autobusem udaliśmy się na południe, do oddalonego o 50 kilometrów od Krakowa malowniczego Szczyrzyca, gdzie mieliśmy uczestniczyć w warzeniu piwa The Blogger, według receptury ułożonej przez czytelników blogów.

Na miejscu czekali już koledzy, którzy na miejsce dotarli ze Śląska. Już razem przekroczyliśmy bramę pięknie wyremontowanego i odnowionego Browaru Cystersów „Gryf”. Jako, że mieliśmy małe opóźnienie, a ekipa browaru „Gryf” była już gotowa do pracy, raz dwa wzięliśmy się za śrutowanie słodów do The Blogger. Do kadzi trafił słód pale ale Maris Otter, słód żytni, słód wędzony wiśnią oraz płatki owsiane.

Chłopaki (szczególnie ci, którzy nie warzą piwa w domu) ochoczo pomagali w przerzucaniu worków ze słodami i śrutowaniu. Dzięki sprawnej współpracy po chwili cały zasyp wylądował w kotle. Przy okazji muszę przyznać, że słód wędzony drewnem z wiśni ze strzegomskiej słodowni robił naprawdę znakomite wrażenie. Zobaczymy, jaki efekt da w gotowym piwie. Aż kusi wypróbować go w domowych warunkach.

Gdy enzymy zaczęły zmagać się z zasypem, my zeszliśmy na dziedziniec browaru, gdzie ekipa Brokreacji przygotowała dla nas swój namiot festiwalowy, a pod nim…  4 krany z piwem. Do degustacji mieliśmy The Teacher, The Nurse, The Butcher z podstawowej oferty Brokreacji oraz domowego wędzonego RISa przygotowanego przez Mateusza Górskiego, piwowara Brokreacji. Nie muszę mówić, które piwo wzbudziło najwięcej emocji. Z dużym zainteresowaniem spotkała się także wystawiona i służąca za stół dębowa beczka do brandy. Zapach jaki docierał po odszpuntowaniu beczki był iście oszałamiający, tylko czekać, aż do beczki trafi kolejne piwo. Oczekując na dalsze punkty programu integrowaliśmy się przy dobrym piwie.

 3

Następnie zostaliśmy zaproszeni do wnętrza browaru, gdzie mogliśmy zobaczyć praktycznie wszystkie pomieszczenia służące do produkcji piwa – od fermentowni i laboratorium przez leżakownie, linię do butelkowania po historyczne piwnice browaru.

Skomplikowany układ całości przyprawiał momentami o ból głowy, ale jak nam wytłumaczono, takie były wymogi konserwatora zabytków. Tym bardziej szacunek dla inwestora za wtłoczenie do zabytkowego budynku tak dużo nowoczesnego sprzętu – przy okazji zaciekawiła mnie kwestia procesu inwestycyjnego w przypadku budynków zabytkowych – trzeba będzie kiedyś temat poruszyć.

Dodatkowo mieliśmy okazję spróbować kilku piw prosto z tanka i to zarówno tych z stałej oferty Brokreacji (m.in. świetnie nachmielonego Alchemista), jak i naszego The Blogger (3 warki powstały w poprzednich dniach, sobotnia była 4-tą i zarazem ostatnią). Dodatkowym rarytasem była możliwość spróbowania prawdziwych sztosów, które niebawem Brokreacja wypuści na rynek. Ale o tym pisać nie będę, niech pozostanie to tajemnicą uczestników całego wydarzenia.

W trakcie zwiedzania Mateusz zdradził kilka sekretów dotyczących m.in. sposobu rozliczania akcyzy w browarze (kwestie składu podatkowego). Kwestia szczególnie interesująca dla mnie, dla reszty już niekoniecznie. Jednak Mateusz, z wykształcenia prawnik, nie mógł sobie odmówić wplecenia kilku prawnych wątków. I dobrze, wielu uczestników mogło się przekonać, że prowadzenie browaru to także zmaganie się z wielka ilością „papierkowej roboty”. Szczególnie interesujące były historie dotyczące utylizacji nieudanych warek i problemów, jakie to rodziło ze strony organów celnych.

Następnie mogliśmy zobaczyć jak nasz The Blogger jest przepompowywany do filtracji – zacier wyglądał obiecująco, toteż udaliśmy się do restauracji Marysia na pyszny obiad.  Zaraz potem zwiedziliśmy mniejszy ze szczyrzyckich browarów. Także i w tym browarze warzy Brokreacja (oraz inne kontrakty), a w leżakowni czekały na nas naprawdę konkretnego kalibru sztosy. Niektórych mogliśmy przedpremierowo skosztować. Powiem tylko, że na pewno będzie warto na nie poczekać i ich spróbować. Browar ponadto zwiększa swoje moce produkcyjne (nowa warzelnia) toteż należy się spodziewać zwiększenia produkcji. Po browarze oprowadzał nas Krzysiek, niezwykle sympatyczny główny piwowar Marysi.

Niestety po południu pogoda nad Szczyrzycem uległa gwałtownemu pogorszeniu, z nieba lało jak z cebra i musieliśmy ewakuować bar do pomieszczenia dawnej słodowni browaru. Kilkanaście osób bardzo szybko uporało się z transportem ławek i krzeseł.

Następnie historię browaru przybliżył nam jego właściciel. Po chwili dołączyli do nas także ojcowie z pobliskiego opactwa Cystersów, które jak się okazuje ma 50% udziałów w spółce, do której browar Gryf należy. Także nazwa Browar Cystersów nie jest tutaj przypadkiem.

Następnie Ojcowie Cystersi zaprosili nas do swojego przyklasztornego Muzeum, gdzie mogliśmy zobaczyć całkiem pokaźne zbiory: od broni, map, monet, rzeźb, ksiąg aż po etykiety piwa. Uwagę przykuła etykieta piwa Harnaś, produkowanego w Gryfie w latach ’90 ubiegłego wieku. Jestem ciekaw, co na to Carlsberg Polska obecny producent Harnasia i właściciel znaku towarowego…

Po zwiedzaniu wróciliśmy do budynku słodowni, gdzie czekała już na nas obfita kolacja. Nie zabrakło oczywiście też piwa. Furorę zrobiła kawa, która pozwoliła nam stanąć na nogi po całym dniu degustacji i zwiedzania. Była także okazja do integracji i kolejnych rozmów, oczywiście główną tematyką było piwo. Nie ma co się dziwić, było to wszak spotkanie blogerów piwnych. W międzyczasie The Blogger znalazł się w kadzi warzelnej, z naszą pomocą trafił tam też chmiel Sticklebract na goryczkę oraz później Sybilla na aromat. Pieprz czerwony (dodatek wybrany przez Brokreację) okazał się „delikatną nutką zajebistości”, którą jako dodatek wybrali czytelnicy. Dodatkowo do leżaka trafić mają wióry wiśniowe.

Finalnie uzgodniono, że powstające piwo będzie w stylu Smoked Cherry Pepper Rye Oatmeal Wooden Aged Strong Ale. Doprawdy, jak z jakiegoś generatora absurdalnych stylów piwa.

Po godzinie 19-tej w strugach deszczu, obładowani piwem, wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w drogę powrotną do Krakowa. Nie da się ukryć wszyscy wracaliśmy w doskonałych humorach, a podróż minęła błyskawicznie w znakomitej atmosferze. W Krakowie część osób poszła jeszcze na afterparty do Weźże Krafta, ja jednak odczułem trudy całodniowej degustacji i wróciłem do domu. Zresztą sama pogoda też nie zachęcała do biegania po knajpach.

Imprezę zdecydowanie uznać należy za udaną. Zostaliśmy świetnie przyjęci i przez Brokreację, która perfekcyjnie zorganizowała całość imprezy, jak i przez sam Browar Gryf. Szczególne podziękowania należą się Jurkowi z bloga jerrybrewery.pl, który jest odpowiedzialny za całe zamieszanie. Podziękowania także dla samych uczestników, dzięki którym impreza miała swój niepowtarzalny klimat. Naprawdę polscy piwni blogerzy to mega pozytywnie zakręceni ludzie.

Myślę, że impreza ma duże szansę stać się cykliczną, a mi tylko pozostaje zaprosić wszystkich do szukania The Blogger na półkach w sklepach już w listopadzie. Piwo swoją premierę będzie miało 4 listopada na Poznańskich Targach Piwnych. Liczę, że spotkamy się tam ponownie.

2

 

 

One thought to “The Blogger – czyli jak blogerzy piwo warzyli”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *