Czy można dostać mandat za wyjście po piwo?

Jak donoszą dzisiaj media w całej Polsce, Policja będzie karać ludzi wychodzących bez potrzeby z domu. Jako przykład wskazano wyjście po piwo. Policja chce zaglądać do torby na zakupy i sprawdzać, czy na pewno wyjście było potrzebne. Czy aby na pewno?

Tak, wydaje mi się że doniesienia medialne są prawdą. Policja będzie wystawiać mandaty za takie przypadki. Ale to nie znaczy, że będzie to robić w majestacie prawa. I o tym traktować będzie dzisiejszy wpis.

Wyjście na zakupy w komunikatach rządowych określane jest jako wyjątek spod zakazu, policjant podkreślił jednak, że ważne jest także to, jakie zakupy zamierza się zrobić. Ma to być weryfikowane przez funkcjonariuszy podczas przeprowadzania kontroli.

Takie stanowisko w rozmowie w poralem wp.pl zajął rzecznik Komendy Głównej Policji – Mariusz Ciarka.

Pierwsza uwaga

Pan rzecznik powołuje się na, uwaga komunikaty rządowe. Co jest najważniejsze, komunikaty rządowe, konferencje prasowe nie są źródłem prawa w Polsce. Nikt nie ma obowiązku się do nich stosować. Prawem w Polsce są konstytucja, ustawy, rozporządzenia, umowy międzynarodowe i akty prawa miejscowego. 

Po drugie

Najpierw poświęćmy chwilę na podstawę prawną takich działań określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z dnia  31 marca 2020 roku wydanego na podstawie stawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi:

W okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczania się osób przebywających na tym obszarze, z wyjątkiem

przemieszczania się danej osoby w celu  wykonywania czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzenia działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym, oraz zakupu towarów i usług z tym związanych;

zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego, w tym uzyskania opieki zdrowotnej lub psychologicznej, tej osoby, osoby jej najbliższej w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128), a jeżeli osoba przemieszczająca się pozostaje we wspólnym pożyciu z inną osobą – także osoby najbliższej osobie pozostającej we wspólnym pożyciu, oraz zakupu towarów i usług z tym związanych;

Z przepisu wynika, że można dokonywać niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego w tym zakupu towarów i usług z tym związanych. Nie ma w ogóle definicji niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego. Nie ma także określenia o zakup jakich towarów i usług chodzi – wbrew stanowisku KGP nie ma wyłączeń jakich produktów, albo w jakich ilościach kupować nie można. Moim zdaniem konstrukcja przepisu pozwala na przyjęcie, że dozwolone jest dokonywanie zakupów towarów związanych niezbędnymi sprawami bieżącymi życia codziennego. Ja w tym przepisie nie widzę zakazu wychodzenia po paczkę czipsów, czy butelkę piwa. Same zwrotny niedookreślone, przepisy mocno nieprecyzyjne. Istne pole do walki z nadużyciami władzy.

Po trzecie

Z rozporządzenia wynika, że ww. opisanych zakaz jest formą „czasowego ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się”. Tylko moim zdaniem to nie jest żadne ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się, bo tego dotyczy przepis dotyczący odległości na chodnikach i w autobusach (słynne 2 metry). I po prostu ono nie miało prawa się w rozporządzeniu pojawić. Krótko mówiąc władza nakłada obowiązki samowolnie bez podstawy prawnej. Warto o tym pamiętać. Delegacja ustawowa jest stosunkowo precyzyjna i wąska, a Rada Ministrów w wielu miejscach ją przekroczyła (m.in. wprowadzając zakaz prowadzenia działalności gospodarczej dla niektórych przedsiębiorstw do czego nie miała prawa).

Kwestia czwarta

Rola Policji. Wszak ustawa mówi, że kary pieniężne (w drodze decyzji administracyjnej) wydaje inspekcja sanitarna bądź wojewoda. Policja decyzji takich nakładać nie może.

Wynika to z faktu, że ustawa wskazuje że kary są karami pieniężnym i są nakładane w trybie administracyjnym. Policja może tylko dokonać kontroli i po sporządzeniu protokołu poinformować np. inspekcję sanitarną. Słynne 30 tysięcy złotych, czy 5 tys. zł kary nie może być nałożone przez Policję, a jedynie przez inspekcję sanitarną i to w drodze administracyjnej.

Całkowicie inaczej byłoby w przypadku stanu nadzwyczajnego, gdzie kary za naruszenie obowiązków są nakładane w postępowaniu karnym. A wiec mandaty może nakładać bezpośrednio Policja. Z pewnych powodów jednak władza wzbrania się przed wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej.

Z tego co wiem, Policja stosuje art. 54 kodeksu wykroczeń.

Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany.

Moim zdaniem i o wykroczeniu tutaj nie ma mowy, choć z pewnością mandaty będą wystawiane. Przepis, będący źródłem ograniczeń w poruszaniu się, nie został wydany na podstawie ustawy, a na podstawie „samowoli politycznej”.  Ograniczenie nie ma podstawy ustawowej, a ograniczenia praw może następować tylko w drodze ustawy – to podstawowa zasada konstytucyjna.

Osobną kwestią, jest czy Policja może sprawdzić zakupy. Kontrola osobista może być przeprowadzana tylko w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia wykroczenia. Czy powrót z torbą zakupów jest podejrzeniem popełnienia przestępstwa? Czy przeciwnie? Wskazuje na uzasadnione wyjście z domu?

Podsumowanie

Takie są skutki jak wprowadza się de facto stan nadzwyczajny, bez wprowadzania go de iure. Wszystkie te narzędzia są i to prawidłowo skonstruowane, w ustawie o stanie klęski żywiołowej. Można byłoby legalnie zabraniać prowadzenia działalności gospodarczej, można byłoby legalnie zakazać wychodzenia po jedno piwo. Tymczasem władza tworzy własne konstrukcje prawne (wchodząc w buty władzy ustawodawczej), wadliwe w każdym elemencie od delegacji ustawowej po sposób nakładania kar. I potem mamy buble prawne i państwo policyjne, z którym żyć muszą obywatele.

Jak ja to widzę? Policja może próbować nałożyć mandat, ale moim zdaniem nie ma podstawy prawnej do zakazu chodzenia do sklepu po piwo czy cokolwiek innego. Niech każdy decyduje sam, ale moim zdaniem istnieje szansa powodzenia w przypadku odmowy przyjęcia mandatu, a to z tego zasadniczego powodu że zakaz nałożony przez Radę Ministrów w rozporządzeniu jest zakazem bezprawnym – wydanym bez upoważnienia ustawowego do tego. Póki nie będzie stanu klęski żywiołowej, ten stan będzie trwał.

Co mogę doradzić? Potraktować sprawę na serio. Siedzieć w domu i unikać wyjść do sklepów. Jeśli chcemy zaopatrzyć się w piwo to róbmy to raz na tydzień raz na dwa tygodnie. Nie chodźmy codziennie.  Bo pomijając bezprawność wprowadzonych rozwiązań nie mam podstaw by je kwestionować z punktu widzenia epidemiologicznego. Mamy ograniczyć kontakt z innymi i warto się tego trzymać zostając w domu ile tylko możemy. 

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 6 kwietnia 2020

    […] na blogu Dawida Siedleckiego pojawił się istotny artykuł. Przeczytaj go koniecznie: Czy można dostać mandat za wyjście po piwo?. Nie chciałbym zaproponować Ci wędrówki do sklepu, która zakończy się konfrontacją z […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.