Skip to main content

O PARPA słów kilka

Do tego wpisu zainspirowała mnie informacja, którą znalazłem na Facebooku. Otóż okazało się, że Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zablokowała publikację w tygodniku Do Rzeczy wakacyjnego artykułu Rafała Ziemkiewicza o irlandzkiej whiskey, jednocześnie kasując dział o winach. Takich faktów nie można zostawić bez komentarza.

Zacznijmy od tego czym w ogóle jest PARPA. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych została powołana, jakby inaczej, na mocy ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi zdrowia. Jej zasadniczym celem działania jest profilaktyka i rozwiązywanie problemów alkoholowych. Działa poprzez sporządzanie projektu Narodowego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, współpracę z gminnymi ośrodkami, organizacjami społecznymi czy poprzez opiniowanie projektów aktów prawnych w zakresie alkoholu, a także zlecanie i finansowanie zadań związanych z rozwiązywaniem problemów alkoholowych.

Ostatnim i najciekawszym przywilejem jaki otrzymała PARPA jest podejmowanie interwencji w związku z naruszeniem przepisów określonych w art. 13(reklama i promocja) i 15 (sprzedaż nieletnim, pijanym etc.) ustawy oraz występowanie przed sądem w charakterze oskarżyciela publicznego.

Nieźle prawda? Urzędnicy z PARPA de facto stanowią organy ścigania w zakresie przestrzegania ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zamiast jednak skupić się na realnych problemach postanowili wymusić na redakcji usunięcie artykułu o tematyce kulturowo – turystycznej, tylko dlatego że jednym z motywów była irlandzka whiskey. Do tego, przy okazji, smutni panowie z PARPA uznali, że dział  propagujący wiedzę na temat wina jest promocją spożywania alkoholu i wobec tego łamie przepisy ustawy.

No i w tym miejscu dochodzę do sedna sprawy. PARPA jak i cała ustawa o wychowaniu w trzeźwości powstała w czasach, gdy mroki ustroju słusznie minionego, wywoływały skutek, iż ludzie często zaglądali do szkła i to nie po piwo, a po wódkę. Pito z różnych pobudek, ale nie były to bynajmniej pobudki degustacyjne.

Teraz? Polska rozwija swój rynek wina, wzrasta konsumpcja drogich win. Obok tego rozwija się piwna rewolucja nastawiona na degustację, smakowanie, a nie szybkie doprowadzenie się do stanu upojenia alkoholowego. Do tego od pewnego czasu rośnie popularność cydru i perry – nisko alkoholowych napojów. Przy tym wszystkim spada spożycie wódki. W tych wszystkich okolicznościach jest PARPA, dla której każde wspomnienie w radiu czy prasie o alkoholu jest jego promocją i należy interweniować. Wszędzie widzą zagrożenie dla zdrowia psychicznego obywateli, którzy od jednego artykułu w gazecie o winie mogą popaść w alkoholizm…

Zastanawia mnie, czy PARPA realnie kiedykolwiek komukolwiek pomogła? Bo wydaje się, że całkowicie błędnie lokalizuje problemy i do walki z problemami alkoholowymi podchodzi na pozycji straconej. Bo alkoholizm to poważny temat, z którym trzeba walczyć, ale ściganie każdego artykułu o alkoholu nic nie zmieni.

Zmusza to do postawienia pytania – czy ta agencja ma w ogóle w Polsce rację istnienia w takim kształcie? Takim samym od ponad 30 lat? Bo moim zdaniem nie. Czas na nową ustawę alkoholową i co za tym idzie zmian w samej PARPA, bo to co się teraz dzieje nie jest żadnym rozwiązywaniem problemów alkoholowych…

3 thoughts to “O PARPA słów kilka”

  1. Najbardziej kuriozalnym pomysłem PARPy było domaganie się akcyzy na czekoladkach z likierem. Jak widać zajmują się nie rozwiązywaniem a tworzeniem problemów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *