Skip to main content

Polskie piwo z polskich składników?

Barley, Hops, Water, and Yeast [150/366]

Ostatnio poseł na sejm Janusz Palikot narobił szumu swoim nagraniem, w którym postuluje by wprowadzić wymóg, by piwo w Polsce było wytwarzane wyłącznie z surowców produkowanych także na terenie Polski. Czy to w ogóle jest możliwe?

Polska jest członkiem Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku czyli już 11 lat. Od tego czasu w Polsce, podobnie jak w pozostałych krajach UE, poza przepisami krajowymi stosuje się także przepisy wspólnotowe.

To właśnie te przepisy stoją na przeszkodzie pomysłom posła Palikota. Póki Polska jest członkiem Unii Europejskiej nie będzie możliwe wprowadzenie odgórnego wymogu produkcji piwa wyłącznie z polskich drożdży, chmielu, słodu i wody. Wynika to wprost z zasad Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej w zakresie rynku wewnętrznego.

Zasada swobody przepływu towaru, wyrażona jest szczególnie w dwóch orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sformułowana przez TSUE formuła Dassonville mówi, iż niedozwolone jest każde działanie państwa członkowskiego mogące w sposób pośredni lub bezpośredni, rzeczywiście lub nawet tylko potencjalnie ograniczać import w ujęciu ilościowym. Reguła ta ma służyć celem zapobieżenia funkcjonowania protekcjonizmu oraz usprawnić handel wewnątrz wspólnoty. Wprowadzenie przepisu według którego piwo może być warzone tylko przy użyciu słodów z polskich słodowni bezpośrednio ograniczy import słodu z innych Państw Członkowskich.

Zasadę te rozwinięto w orzeczeniu Cassis de Dijon, gdzie stwierdzono, iż towar legalnie wyprodukowany i wprowadzony do obrotu w jednym państwie Unii Europejskiej powinien być dopuszczony na rynki pozostałych państw członkowskich. Czyli skoro chmiel Mandarina Bavaria został dopuszczony do obrotu w Niemczech to nie powinno być przeciwwskazań by używać go w Polsce.

Art. 36 TFUE dopuszcza możliwość odejścia od tych reguł w ściśle określonych przypadkach tj. gdy jest to uzasadnione względami moralności publicznej, porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego, ochrony zdrowia i życia ludzi i zwierząt lub ochrony roślin, ochrony narodowych dóbr kultury o wartości artystycznej, historycznej lub archeologicznej, bądź ochrony własności przemysłowej i handlowej. Zakazy te i ograniczenia nie powinny jednak stanowić środka arbitralnej dyskryminacji ani ukrytych ograniczeń w handlu między Państwami Członkowskimi. Ograniczenia te znajdziemy często w przypadku potraw regionalnych i wtedy nie stanowią one naruszenia przepisów.

Sprawa jest więc jasna. Póki Polska jest członkiem Unii Europejskiej wprowadzenie regulacji, która zobligowałaby polskie browary do używania polskiego słodu, chmielu, wody i drożdży byłoby zapewne uznane przez Komisję Europejską za dyskryminację i naruszenie norm traktatowych, skutkiem czego Polska zostałaby ukarana.

Przykro tylko stwierdzić, że poseł na sejm publicznie głosi pomysły wprost sprzeczne z prawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *