Skip to main content

Piwna wojna, a nieuczciwa konkurencja

Do tego wpisu zainspirował mnie wywiad jaki Bartek Napieraj z browaru kontraktowego AleBrowar udzielił serwisowi gazeta.pl, a także felieton Tomasza Kopyry pt. Będzie wojna?  Obie publikacje dotyczą sporu, jaki toczą małe browary (rzemieślnicze, kontraktowe) z potentatami na rynku piwowarskim (koncernami).

Przedstawiciel browaru kontraktowego AleBrowar w wymienionym wywiadzie dość ostro stwierdza: Wkurza mnie to, że koncerny próbują się pod nas podszywać, mówiąc jednocześnie, że jesteśmy tylko sezonowym wybrykiem. 

Przypomniało mi to od razu sytuację z połowy roku 2014, gdy o podszywanie się pod AleBrowar była oskarżana sieć sklepów osiedlowych Żabka. Konkretnie piwo Polski Chmiel, dostępne tylko w sieci tych sklepów, było łudząco podobne do najbardziej rozpoznawalnego produktu AleBrowaru – Rowing Jacka.

fot. Alebrowar, za pieniadze.gazeta.pl

Nie da się ukryć. Podobieństwo widać już na pierwszy rzut oka. Przynajmniej wizualnie, jak jest z zawartością, to już pozostawiam do oceny czytelnikom.

Wróćmy jednak do tego, jak prawnie można zakwalifikować takie podszywanie się pod nieswój produkt. Po pierwsze takie zachowanie będzie wchodziło pod zakres zastosowanie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Zgodnie z art. 3 ustawy czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. Interesujący nas czyn w postaci podszywania się towar innego przedsiębiorcy reguluje art. 10 ust. 1 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z tym przepisem czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia. Przepis ten dotyczy takich sytuacji, w których oznaczenie produktu (np. etykieta piwa) może wprowadzić klientów w błąd co do jego komercyjnego pochodzenia (kto jest twórcą produktu). Podobne etykiety, kroje pisma, kolorystyka, według mnie, w pełni kwalifikują się jako czyn nieuczciwej konkurencji.

W przypadku Żabki i AleBrowaru istnieje poważne ryzyko wprowadzenia klienta w błąd. Przedstawiciel AleBrowaru mówił o podszywaniu się koncernów, jednak o jakie koncerny i jakie podszywanie mu chodziło – tego z wywiadu się nie dowiemy. Jednak hipotetycznie, co w takiej sytuacji mógł zrobić browar, pod produkt którego ktoś się podszywa?

Wnieść powództwo z art. 18. ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Przepis ten stanowi, iż w razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać:
1)   zaniechania niedozwolonych działań;
2)   usunięcia skutków niedozwolonych działań;
3)   złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie;
4)   naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych;
5)   wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych;
6)   zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony.

Spektrum potencjalnych roszczeń jest dość szerokie. Można wnioskować jedynie o zaniechanie, można żądać np. oficjalnych przeprosin w prasie. Są jednak i dalej idące możliwości jak odszkodowanie, czy nawet wydanie korzyści uzyskanych na skutek nieuczciwej konkurencji. Wybór należy do podmiotu dochodzącego swoich praw.

W kwestiach formalnych pozew należy złożyć do właściwego miejscowo Sądu Okręgowego. W przypadku dochodzenia naprawienia szkody na zasadach ogólnych konieczne będzie udowodnienie szkody oraz winy po stronie przeciwnej. Nadto pozew taki będzie podlegał opłacie stosunkowej 5% od wartości przedmiotu sporu. Przykładowo wyceniając naszą szkodę na 100.000 zł, przed wniesieniem pozwu konieczne będzie opłacenie opłaty sądowej w wysokości 5.000 zł.

W toku postępowania można wnioskować oczywiście o zabezpieczenie powództwa. Czeka nas postępowanie dowodowe, przesłuchania świadków, być może i opinia biegłego. Wszystko to jednak będzie działaniem mocno rozciągniętym w czasie. Konkurencja na pewno nie odda pola walki i będzie próbować odwlekać w czasie wyrok, który poza konsekwencjami finansowymi może przynieść dla niej niemniej bolesne straty finansowe. Stąd moim zdaniem znacznie skuteczniejszą ochronę własnym produktom zapewniają znaki towarowe. Niemniej, w sytuacji gdy naszych produktów nie chroni prawo wyłączne na znak towarowy wystąpienie z roszczeń o czyn nieuczciwej konkurencji może być skuteczną metodą ochrony naszych praw. Kolejne potencjalne podmioty, zanim coś od nas skopiują dwa razy się zastanowią, czy na pewno warto.

Wpis ten jest jedynie wstępem do cyklu serii wpisów dotyczących prawnej ochrony własnych produktów. Kolejne artykuły będą dotyczyć różnych aspektów ochrony praw do własnych produktów oraz dochodzenia roszczeń przed sądem. W pierwszej kolejności omówię znaki towarowe i korzyści, jakie wynikają z korzystania z tego instrumentu prawnego. Polecam więc subskrypcję bloga, by nic nie przegapić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *