Skip to main content

Blogerze znaj swoje prawa!

Osoby prowadzące własnego bloga czy stronę internetową często wrzucają materiały graficzne swojego autorstwa. W przypadku blogerów piwnych są to często zdjęcia degustowanych i recenzowanych piw. Co jednak, gdy znajdziemy swoje zdjęcia w drukowanej gazecie, a nie wyrażaliśmy na to zgody?

Zacznijmy od tego, że przypadek taki nie jest wcale wymysłem mojej wyobraźni, a spotkać może każdego blogera. Podobna „przygoda” spotkała znanego w piwnej blogosferze Jerrego z bloga Jerry Brewery. Zdjęcie jego autorstwa, zamieszczone w recenzji piwa browaru Reden The Kindest of Ales zostało zamieszczone w jednym z magazynów muzycznych bez zgody autora tego zdjęcia.  Na szczęście finał historii był dla Jerrego szczęśliwy.

Przeglądamy gazetę/tygodnik/miesięcznik/portal internetowy i widzimy zdjęcie własnego autorstwa, które swojego czasu wrzuciliśmy na swojego bloga. Co robić? Po pierwsze nie panikować, doczytać ten wpis do końca i poznać swoje prawa!

Robiąc zdjęcie lustrzanką czy zwykłym smartfonem stajemy się jego twórcą i chroni nas prawo autorskie. To właśnie ta ustawa przychodzi nam z pomocą w kwestii ochrony naszych praw majątkowych w przypadku takich naruszeń jak opisane na początku wpisu.

W takim przypadku możemy żądać od wydawcy:

  1. zaniechania naruszania – w przypadku portalu oznaczać to będzie usunięcie zdjęcia naszego autorstwa;
  2. usunięcia skutków naruszenia – podobnie jak wyżej. Dotyczy głównie nośników, na których utrwalono nasz utwór w postaci zdjęcia;
  3. naprawienia wyrządzonej szkody:
    1. na zasadach ogólnych albo
    2. poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu – tabele wynagrodzeń, w zależności od nakładu i miejsca rozpowszechnienia utworu można znaleźć np. tutaj. 
  4. wydania uzyskanych korzyści – rozumieć to należy następująco – gdy zadrukowano 1/4 strony magazynu mającego 100 stron, o sprzedaży 50.000 egzemplarzy, gdzie wydawca zarabia 3 złote na egzemplarzu. To uzyskana korzyść wyniesie (0,25% x 3 zł) *50000 = 375 złotych. Oczywiście to tylko przykład.

Niezależnie od tego można się domagać

  1.  jednokrotnego albo wielokrotnego ogłoszenia w prasie oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie lub podania do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia sądu wydanego w rozpatrywanej sprawie, w sposób i w zakresie określonym przez sąd;
  2. zapłaty przez osobę, która naruszyła autorskie prawa majątkowe, odpowiedniej sumy pieniężnej, nie niższej niż dwukrotna wysokość uprawdopodobnionych korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, na rzecz Funduszu Promocji Twórczości, gdy naruszenie jest zawinione i zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej wykonywanej w cudzym albo we własnym imieniu, choćby na cudzy rachunek.

 Najistotniejszą kwestią będzie sprawa naprawienia szkody, choć przeprosiny na łamach gazety także wydają się atrakcyjną formą rekompensaty. W zależności czy wydawca zawinił czy nie będzie to dwu, albo trzykrotność wynagrodzenia jakie zwykle jest płacone twórcom. Przykładowo kolorowe zdjęcie, zajmujące do 1/4 strony w magazynie o nakładzie do 50.000 egz. według cennika ZPAP to 422 zł, czyli w przypadku zawinionego naruszenia będzie to 1266 zł, a niezawinionego 844 złote. Zawsze to coś.

Gdy już dojdzie do naruszenia warto na szybko policzyć należne nam odszkodowanie, napisać wezwanie do zapłaty wysłać je pocztą do wydawcy (nie zaszkodzi wysłać im też skanu pisma mailem, przyśpieszy to sprawę). Tak jak w przypadku Jerry Brewery wydawca powinien pójść na ugodę, zaoferować zapłatę wynagrodzenia (warunki ugody zawsze można negocjować). Może nawet ugracie jakieś przeprosiny? To od was zależy czy się zgodzicie czy zdecydujecie się na sądową batalię.

W ramach ciekawostki, pojawiają się głosy że takie ryczałtowe odszkodowanie jest niezgodne z prawem unijnym. Więcej o tej sprawie na stronie Gazety Prawnej.

Pamiętajcie – nie bójcie się walczyć o swoje prawa!

One thought to “Blogerze znaj swoje prawa!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *