Skip to main content

Odpowiedzialność za wybuchające butelki.

Ostatnio niepokojąco często przychodzi mi czytać o incydentach z wybuchającymi butelkami w sklepach i domach. Rzecz często spotyka w przypadku piwowarstwa domowego, jest czymś absolutnie niedopuszczalnym w piwowarstwie zawodowym. Nie będę tu wskazywał palcem na sprawców całego zamieszania, bo takie browary maja już wystarczająco dużo problemów na głowie od niezadowolonych konsumentów i kontrahentów. Chciałem jednak pochylić się nad możliwymi konsekwencjami sprzedaży tzw. „granatów” i kwestiach odpowiedzialności za wybuchające butelki.

Jeden z browarów tłumaczył się, że to absolutnie nie ich wina – tylko browaru w którym piwa zamawiają. Typowa ucieczka co złego to nie my. O tym jak bardzo się mylą uciekając od odpowiedzialności, poniżej. Sprawa jest o tyle poważna, że wybuchająca butelka naprawdę potrafi zrobić krzywdę.

Interesującą nas kwestie normuje kodeks cywilny w tytule VI1 o wdzięcznej nazwie odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

Z lektury przepisów możemy dowiedzieć się, że:

kto wytwarza w zakresie swojej działalności gospodarczej produkt niebezpieczny, odpowiada za szkodę wyrządzoną komukolwiek przez ten produkt.
W związku z czym osobą poszkodowaną nie musi być konsument, może być też pracownik sklepu, czy hurtowni.
Produkt jest uznany za niebezpieczny gdy nie zapewnia bezpieczeństwa, jakiego można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie produktu.

W związku z czym nikt kupujący piwo nie spodziewa się konieczności zakupu w komplecie kasku, gogli ochronnych i szyb kuloodpornych do szafek. Wybuchające piwo zawsze będzie produktem niebezpiecznym, normalne jego użycie nie łączy się w żadnej sposób z rozerwaniem butelki na strzępy.

Ustawa oczywiście przewiduje pewne wyłączenia odpowiedzialności. Producent odpowiada za szkodę na mieniu tylko wówczas, gdy rzecz zniszczona lub uszkodzona należy do rzeczy zwykle przeznaczanych do osobistego użytku i w taki przede wszystkim sposób korzystał z niej poszkodowany. Oznacza, to że producent odpowiada w całości za szkody na osobie (uszczerbek na zdrowiu etc.), ale w kwestii odpowiedzialności za zniszczone mienie odpowiada wyłącznie za rzeczy przeznaczone do osobistego użytku np. zniszczone ubrania. Ponadto odszkodowanie na nie przysługuje, gdy szkoda na mieniu nie przekracza kwoty będącej równowartością 500 euro. Czyli z reżimu odpowiedzialności za produkt niebezpieczny można dochodzić zniszczenia mienia powyżej kwoty 500 euro. Kwot mniejszych można dochodzić na zasadach ogólnych, z tym że trzeba będzie udowodnić browarowi winę.

Ponadto producent nie odpowiada za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, jeżeli produktu nie wprowadził do obrotu albo gdy wprowadzenie produktu do obrotu nastąpiło poza zakresem jego działalności gospodarczej. Producent nie odpowiada również wtedy, gdy właściwości niebezpieczne produktu ujawniły się po wprowadzeniu go do obrotu, chyba że wynikały one z przyczyny tkwiącej poprzednio w produkcie. Nie odpowiada on także wtedy, gdy nie można było przewidzieć niebezpiecznych właściwości produktu, uwzględniając stan nauki i techniki w chwili wprowadzenia produktu do obrotu, albo gdy właściwości te wynikały z zastosowania przepisów prawa. Dla wybuchających piw te wyłączenia nie mają większego znaczenia. Granaty zwykle wynikają z przyczyn tkwiącej od początku w piwie – z błędów po stronie produkcji. A obecny stan nauki i techniki pozwala z łatwością przewidzieć takie sytuację. Ponadto zgodnie z ustawą, domniemywa się, że produkt niebezpieczny, który spowodował szkodę, został wytworzony i wprowadzony do obrotu w zakresie działalności gospodarczej producenta. To producent musi wykazać, że walor niebezpieczności produkt nabył gdzieś indziej.

Kluczowe dla nas będzie kolejne postanowienie ustawowe. Zgodnie z nim kto przez umieszczenie na produkcie swojej nazwy, znaku towarowego lub innego oznaczenia odróżniającego podaje się za producenta, odpowiada jak producent. Moim zdaniem w takim przypadku za producenta można uznać praktycznie każdy browar kontraktowy. W takim przypadku browar kontraktowy i browar fizyczny odpowiadają solidarnie za powstałą szkodę. Odpowiedzialność solidarną można zilustrować w następujący sposób. Zapłaty odszkodowania mogę domagać się albo od obu browarów naraz, albo od browaru fizycznego albo od browaru kontraktowego. Wybór pozostaje w gestii poszkodowanego.

Odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny nie można wyłączyć ani ograniczyć. W związku z czym browar kontraktowy  nie może zawrzeć umowy z browarem zrzucając przy tym całość odpowiedzialności za ew. granaty na browar. Polskie prawo wyklucza takie umywanie rąk.

W przypadkach gdzie znajdą zastosowanie wyłączenia, ustawa przewiduje możliwość dochodzenia roszczeń na zasadach ogólnych, co będzie się wiązało z koniecznością udowodnienia winy producenta.

Ponadto mogą nastąpić pewne modyfikacje odpowiedzialności. Przykładowo browary mogą się tłumaczyć, że za szkodę odpowiada producent opakowania, który dostarczył butelki i specyfikacji innej niż deklarowana np. o cieńszych ściankach. Niemniej to nie problem osoby poszkodowanej, zasadą jest że odpowiedzialny jest producent, a jeżeli chce się uwolnić od odpowiedzialności to on musi wykazać, że za powstanie produktu niebezpiecznego odpowiada nie on, a jakiś podmiot trzeci. W takiej sytuacji jednak przepisy wskazują, że solidarna odpowiedzialność rozszerza się także na producenta surowca, czy też opakowania. Także nawet próba ratowania się i wskazywania innego odpowiedzialnego podmiotu nie uwolni takiego browaru od odpowiedzialności.

Po drugie możemy jeszcze pociągnąć taki browar do odpowiedzialności karnej. Zastosowanie tutaj może kilka przepisów, niemniej sprawa jest o tyle skomplikowana, że większość browarów to spółki, a w takim przypadku należy wziąć pod uwagę ustawę o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Kwestia odpowiedzialności karnej to osobny temat – tutaj tylko sygnalizuję, że istnieje także taka droga dochodzenia swoich spraw.

Jeśli chcecie, żebym opisał także odpowiedzialność karną – dajcie znać w komentarzach!

Trzecią sprawą jest ewentualna odpowiedzialność sklepu – baru, za sprzedaż produktu niebezpiecznego, który przykładowo eksplodował i wyrządził szkodę jakiejś osobie. Reżim takiej odpowiedzialności jest trudniejszy dowodowo, niż odpowiedzialność producenta. Czemu? Ponieważ by pociągnąć sprzedawcę do odpowiedzialności, konieczne będzie udowodnienie trzech rzeczy – szkody, związku tej szkody z zdarzeniem oraz winy. W przypadku odpowiedzialności producenta, która ma charakter odpowiedzialności na zasadzie ryzyka nie ma potrzeby wykazywania winy. Odpowiedzialność producenta jest więc łatwiejsza z dowodowego punktu widzenia. By przypisać winę sklepowi, trzeba by wykazać że wiedział że sprzedaje produkt wycofany z rynku, że był o tym informowany a mimo to sprzedał. Nie jest to łatwe.

Jak widać zakres odpowiedzialności za tzw. granaty jest szeroki i do odpowiedzialności może być pociągnięty praktycznie każdy podmiot z drabinki od producenta do sprzedawcy końcowego. Niemniej zasadniczo odpowiedzialny jest producent oraz podmiot wprowadzający produkt na rynek. W przypadku piwa będzie to browar oraz browar kontraktowy. Browary kontraktowe, które umownie ograniczają swoja odpowiedzialność za takie przypadki muszę zmartwić, przepisy dotyczące produktów niebezpiecznych są bezwzględnie obowiązujące i żadna umowa ich modyfikować nie może.

Przepisy cywilne i karne mamy omówione. Teraz czas na ostatnią kwestię, czyli odpowiedzialność administracyjną. O tym, że produkty wprowadzane na rynek maja być bezpieczne stanowi ustawa o ogólnym bezpieczeństwie produktów. Krótko ujmując Prezes UOKiK jest organem który nadzoruje czy produkty wprowadzane na rynek są bezpieczne. Ten przy pomocy Inspekcji Handlowej albo IJHARS może przeprowadzić kontrolę (przypadki wybuchających butelek można zgłaszać to tych organów) i wydawać rozstrzygnięcia nadzorcze. Organ może np. wydać decyzję zakazującą dystrybucje takiego produktu, wycofać go ze sprzedaży a nawet nałożyć na producenta karę pieniężną do 100.000,00 złotych. Żartów nie ma, często w doniesieniach medialnych możemy przeczytać o wycofaniu ze sprzedaży jakieś partii batoników, ponieważ w jednym znaleziono kawałek plastiku. W przypadku gdy mamy do czynienia z dziesiątkami wybuchających butelek sprawa jest jeszcze bardziej oczywista. Także i tutaj odpowiedzialny będzie podmiot wprowadzający produkt na rynek, czyli także browar kontraktowy.

Mam jednak nadzieję, że w przypadku piwa przepisy te pozostaną martwe a nikt żadnej szkody spowodowanej wybuchającym piwem nie odniesie.

Ostatnia kwestia. Piwowarzy domowi – przepisy te stosuje się do przedsiębiorców. Gdyby to piwo domowe wyrządziło komuś szkodę pozostaje tylko odpowiedzialność na zasadach ogólnych.

 

4 thoughts to “Odpowiedzialność za wybuchające butelki.”

  1. A odpowiedzialność producenta w szczególnym przypadku, jakim jest produkcja żywności? Wpuszczenie na rynek żywności, która potencjalnie może spowodować uszczerbek na zdrowiu znacznej liczby osób?

    1. To troszkę inny przypadek. Bo tutaj wypicie tego piwa nie stanowi zagrożenia dla ludzi. To całkowicie inny temat. Tutaj chciałem się skupić na odpowiedzialności za wybuchające butelki.

  2. Olbrzymie znaczenie ma także sposób przechowywania i transportu takich piw gdy na sklepowej w lato jest 25*C lub więcej a na butelce masz jasno napisane że przechowywać w chłodnym lub wręcz podany konkretny zakres temperatur. Podczas transportu pod plandeką w upalne słoneczne dni może być jeszcze cieplej i takie przegrzanie piwa wpływa na jago jakość i może mieć wpływ na wystąpienie eksplozji. Stąd wg mnie nie jest tak łatwe wskazanie winnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *